07 sierpnia 2012
Papierowe wianki
Można powiedzieć, że wpadłyśmy w szał wiankowy. Mamy sporo zniszczonych, podartych, bardzo starych książek, które są niewiele warte. W związku z tym zostały spożytkowane na kwiatki.
Robota idealna dla dziubaczy, czyli osób, które lubią coś dziubać jak np oglądają telewizję, bo inaczej im ręce chodzą:), a jak jesteśmy na diecie, a która nie jest non stop na diecie?:)- to nie ma jak podjadać;)- tak więc same plusy takiego dziubania.
05 sierpnia 2012
wianki, wianki i jeszcze raz wianki
Ostatnio mam fazę lnianą, co spowodowane jest pewnie latem i upałem i tak oto zrobiłam wianki- baza dłuższy czas przeleżała w pudle, aby mocy nabrać. No i się wreszcie doczekały. Cała niedziela upłynęła pod znakiem śmiecenia na tarasie, bo bałagan zrobiłam nieziemski. Efekty poniżej.
Wszystkie wianki są do sprzedania, więc jeśli ktoś chciałby zrobić sobie lub komuś prezent, to serdecznie zapraszam
Wianek z mchu
sr. 20 cm , cena 45 zł + przesyłka
Wianek wiklinowy z lnem
sr. 20 cm , cena 45 zł + przesyłka
Wianek wiklinowy jeans z lnem
sr. 20 cm , cena 45 zł + przesyłka
sr. 20 cm , cena 35 zł + przesyłka
Duży wianek lniany
śr. 30 cm, cena 75 zł + przesyłka.
a tu bonus, Grażka przy robocie, zrobiła dekorację- gałąź
kwiaty papierowe
i jej ogromny wianek z kwiatów papierowych, który ozdabia jej sypialnię
02 sierpnia 2012
Zośka zmienia skórę
Zośka, która służyła mi jako manekin dla chust została obdarta ze skóry.
Jest jeszcze w fazie oklejania i brakuje jej główki.
W fazie końcowej będzie miała też kieckę, jeszcze nie wiem jaką, ale z pewnością awangardową;)
i niech się lato kończy, bo latem mi się robota nie klei:)
aha i za tydzień jadę na kurs filcowania- 3 dniowy!!!!- duże formy odzieżowe, a we wrześniu to na co czekam od bardzo dawna
kurs barwienia tkanin
07 lipca 2012
ogródkowy grill
Chyba jak każdy, kto przeprowadził się z bloku do domku przechodzimy fazę " wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Po co jechać na wakacje! Przecież można w czasie urlopu zrobić taras, kwiatki posadzić, pomalować coś, przekopać, a basen ogrodowy nagle wydaje się o wiele większą atrakcją niż ten na Krecie;)
Tak więc my przechodzimy właśnie taką fazę:). Tzn. głównie ja, bo mąż pracuje- zdecydowanie za dużo jak na wakacje, ale life is brutal czasami.
Początkowo wpadłam w szał remontowo- dekoracyjny, ale chodząc do pracy szybko poczułam totalne wykończenie i zmęczenie. Po rozmowie z pewną znajomą postanowiłam zwolnić. Zadała mi proste pytanie, na które jest bardzo prosta odpowiedź "Czy wszystko musicie zrobić od razu?". No właśnie nie musimy, to po co się szarpać i męczyć. Więc staram się odpuszczać, zdystansować, że nie jest tak szybko jakbym chciała, bo czasu mało, pracy dużo, portfel szybciej opróżniamy niż napełniamy;), a i czas na odpoczynek musi być.
I nie ukrywam, że głównie skupiam się teraz na ogródku. Ogródku bo jest mały, choć lepiej brzmi- kompaktowy;). W przyszłym roku planujemy zrobić już całościowo, na razie trawy brak, a suche drzewka powykopywane, ale nowe jeszcze nie zasadzone... no ale powolutku.
Jakoś tak wyszło, że w ogrodzie mam styl "śmietnikowy" czyli stare, najlepiej obtłuczone garnki emaliowane, kanki na mleko etc- czym starsze i bardziej zniszczone tym lepsze. Trochę się naszukałam, ale powynajdowałam starocia i są. Nawet stary, żeliwny grill znalazł zastosowanie.
a tutaj nowa pasja Grażki, z racji tego, że ma dużo więcej wolnego czasu niż ja;)
Transfer
Grażka po klimatach " staroci nigdy za wiele" i po przeprowadzce do mniejszego, bardziej nowoczesnego mieszkania, zakochała się w stylu prowansalskim. Na niektórych zdjęciach z chustami widzieliście w tle stare meble, turkusowe ściany i stare obrazy. teraz u niej jest tak
na razie 1 zdjęcie, ale z czasem pokażę więcej, bo wyszło naprawdę fajnie
No ale wracając do transferu na drewnie lub lnie.
Dostałam piękną zawieszkę - będzie wisiała na ganku
a sobie zrobiła chustecznik
na zdjęciu z obrazkami widać też zawieszkę z lnu, który zrobiła
aha - upolowałam piękne lniane worki z 1970r i stary materiał na mundurki harcerskie. Z lnu mam w planach uszyć pokrowce na ganku, a z płótna będą zasłony w dużym pokoju, a na nim moje filcowe kwiaty, połączone z różnymi materiałami- ale zrobienie tego będzie chyba trwało wieczność.
Len piorę po kilka razy - żeby się zeszmacił i wygląda tak ( już po praniu)
Lny mam w domu różne, ale takiego lnu już nie robią- gruby, po praniu wychodzą rewelacyjne gruzełki i faktura. Po prostu jest śliczny.
No i muszę się pochwalić, bo przybłąkało nam się fajne zwierzątko- to chyba leniwiec i śpi na dworze- mało je, najchętniej pije colę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
