10 listopada 2012

Tunika dla królewny





Sobota upłynęła nam na porządkach, ale także na przemiłym popołudniu w szerszym gronie. Odwiedził nas mój brat z rodziną. Skorzystałam z okazji i sfotografowałam bratanicę, której niedawno Grażka zrobiła tunikę z włóczki Drops,  w odcieniach fuksji, fioletu i zieleni.






Niestety udało mi się zrobić jej 1 zdjęcie na tyle ostre, że nadawało się do pokazania, a że od tyłu...


No i tutaj Zuzia nanosi poprawki na plan robótki




07 listopada 2012

Czy macie takiego stróża?




Dzisiaj będzie o wszystkim i o niczym.

Na pierwszy ogień nasza sypialnia, łóżka bardzo stare, łączone- przez nie niemal nie doszło do rozwodu, a kropką nad i były 2 kołdry. Jednak z czasem mąż się przekonał, docenił komfort spania, a w ramach dożywotniej kary  to ja muszę kłaść się na dechach na środku, gdy mamy się poprzytulać.

Sypialnie chciałam utrzymać w konwencji letniego dworku na wsi;)- tak sobie to wymyśliłam.
Miałam ciemne, ciężkie meble, a chciałam aby sypialnia była jasna i przestronna ( przestronna JUŻ nie jest). Zasłony i firanki z Ikei, pościel i poduszki także.  Z czasem wymienię szafki nocne na coś lżejszego. Niemniej jednak w sypialni odpoczywa się bardzo dobrze, jest jasna, jest dużo powietrza i brakuje mi tylko jakiś narzut. Między łóżkiem, a zasłoną jest wejście do garderoby, niedużej, ale bardzo praktycznej i tam panuje bałagan- bo gdzieś wyżyć się muszę:)



Natomiast poniżej sypialnia Grażki czyli totalna Prowansja. Z racji przeokropnego chrapania męskiego pierwiastka jej małżeństwa, jest jednoosobowa. Jednak dzięki temu mogła totalnie popłynąć.
Króluje len i stare okiennice, które zostały oczyszczone, jedna miała całkowicie zdartą farbę. Efekty poniżej.









Jak jesteśmy w temacie poduszkowo - pościelowym, to swojego czasu wrzuciłam zdjęcia instalacji mojego taty. Na zdjęciu była kanapa. Wyglądała ona dość smętnie, poduszki były smutne i przyciężkie.




 Po rewolucjach efekt jest taki.







poduszki zostały uszyte z najróżniejszych  lnów- starych, nowych, z worków- z tego co było, jednym słowem. Nadruk wykonany metodą transferu

Teraz to co tygrysy lubią najbardziej. Włóczkowe robótki, czyli wyrabianie zapasów.

Tuba, z Malabrigo Sock Playa. Wzór z Raverly, jakby muszle, czy liście, układające się kaskadowo. Bardzo mi się spodobał ten wzór i bardzo dobrze się nosi.

 





A tutaj chusta, też z Malabrigo  Sock Eggplant, ażurowa, liściasta, kolor zbłoconej kałuży- mój ulubiony ostatnio:). Wzór także z Raverly



Tak wygądają te włóczki na zdjęciach poglądowych, w motkach

Malabrigo  Sock Playa




Malabrigo  Sock Eggplant


Wracając do tytułu, to robiłam muffiny, z bloga Moje Wypieki, z którego korzystam najczęściej.  Część tradycyjnie, a część w nowo zakupionej foremce do mini babeczek, takich naprawdę mini. Wsadziłam muffinki do piekarnika i sobie poszłam. Wracam po chwili, a tu stróże już pilnują;)




06 listopada 2012

Omszała chusta



Warto robić porządki na komputerze. Przypomniało mi się, że zapomniałam wrzucić omszałej chusty, zrobionej z NORO, w entrelacu.
Chusta została zrobiona W zeszłym roku z 0,5 kg włóczki NORO Kochoran nr 66, niestety już jej nie produkują. W tle widzicie tynk strukturalny. Pewnie nie wspominałam, że Grażka go robiła?






20 października 2012

Kuchnia sercem domu



Dopiero wczoraj uświadomiłam sobie, jak dawno mnie tu nie było. Niemal codziennie myślałam " jutro już na pewno coś napiszę". Zdjęcia się zbierały, zbierały i zbierały. Bardziej domowe, wnętrzarskie i włóczkowe.
Tak to jest jak ma się chałupę z ogrodem na głowie- zawsze coś jest do zrobienia;) i do tego zmiany pogody, ospałość- no nic się nie chce.
Na razie dopieszczam gniazdko. zaczynam zagracać, obwieszać. Mój mąż się buntuje, bo chciałby żeby było więcej powietrza, ale mi ciężko nad tym zapanować. Ostatnio nawet była sprzeczka;)...

Przyniosłam zegar dworcowy, nieduży, bardzo zgrabny- no miejsce gdzieś się znajdzie przecież. Więc krązę po domu z zegarem pod pachą i tu przystawię, tam przystawię.
- Misiek, co ty tam nosisz?- pyta mąż
- zegar - odpowiedziałam błyskotliwie
- ehhh.. ale po co? dobrze jest
- nie jest dobrze, jest pusto,on jest naprawdę bardzo ładny
- jest, ale nie chciałbym, żeby u nas było jak u Grażki ( mama / sąsiadka). Tzn bardzo oni mają ładnie, ale mają tyleee rzeczy.
- przecież u nas nie jest jak u niej!- fuknęłam
- no nie jest, ale idziesz w dobrym kierunku

;)
zegar na razie czeka...

Tyle dobrego, że przyczepił bez jęczenia reling w kuchni- też całkowicie zbędny, ale był taki ładny, że grzech go nie powiesić



Czy muszę wspominać, że te ściereczki nie służą do wycierania brudny, męskich rąk?:>
I tu należy się wyjaśnienie, w czerwonym pojemniku na chleb trzymamy karmę dla Korka- co jest bardzo logiczne.

Skoro juz wspominam Korka, to mieliśmy przygodę. Pewnej soboty był u nas niemal cyrk na kółkach. Przyjechał brat z rodziną i psem, wszyscy biegali, brudzili i hałasowali. W końcu pojechali, poszliśmy spać. Rano wstaję, idę do kuchni i patrzę w miskę z wodą psią i sobie myślę- co te dzieci tam wrzuciły, jakieś wodorosty?Patrzę, a tam żaba. Musiała przyjść gdy było otwarte i postanowiła zamieszkać w psiej misce




Jak już jesteśmy w temacie kuchennym, to pokażę też kuchenne atrakcje Grażki.

Dekoracja ze starych sztuściów i lawendy, na tablicy do pisania obitej lnem.








I coś, z serii zrób to sam pt " jak z doniczek zrobić lampę"


osłonki z IKEA, tak jak 99% rzeczy w domu Grażki:)

Za kilka dni sypialnie i poduszki- w wersji hurtowej.

A tym czasem  coś do jedzenia i jak dobrze żyć zgodnie z sąsiadką.
Pewnej soboty wstaję rano, przed 8-mą, otwieram drzwi- było jeszcze ciepło i uderza mnie przyjemny zapach wypieków. Po pięciu minutach już miałam u siebie całą michę cieplutkich pączków. Jeden nawet w kształcie serca:)

 Tak więc zakończę mottem życiowym

Bądźcie mili dla swoich sąsiadek, a zobaczycie:)