05 sierpnia 2012

wianki, wianki i jeszcze raz wianki


Ostatnio mam fazę lnianą, co spowodowane jest pewnie latem i upałem i tak oto zrobiłam wianki- baza dłuższy czas przeleżała w pudle, aby mocy nabrać. No i się wreszcie doczekały. Cała niedziela upłynęła pod znakiem śmiecenia na tarasie, bo bałagan zrobiłam nieziemski. Efekty poniżej.

Wszystkie wianki są do sprzedania, więc jeśli ktoś chciałby zrobić sobie lub komuś prezent, to serdecznie zapraszam

Wianek z mchu
sr. 20 cm , cena 45 zł + przesyłka







Wianek wiklinowy z lnem
sr. 20 cm , cena 45 zł + przesyłka 







Wianek wiklinowy jeans z lnem
sr. 20 cm , cena 45 zł + przesyłka 









Wianek z ceramicznym oczkiem
sr. 20 cm , cena 35 zł + przesyłka 






Duży wianek lniany
śr. 30 cm, cena  75 zł + przesyłka.






a tu bonus, Grażka przy robocie, zrobiła dekorację- gałąź

kwiaty papierowe





i jej ogromny wianek z kwiatów papierowych, który ozdabia jej sypialnię









02 sierpnia 2012

Zośka zmienia skórę


Zośka, która służyła mi jako manekin dla chust została obdarta ze skóry.
Jest jeszcze w fazie oklejania i brakuje jej główki.
W fazie końcowej będzie miała też kieckę, jeszcze nie wiem jaką, ale z pewnością awangardową;)

i niech się lato kończy, bo latem mi się robota nie klei:)

aha i za tydzień jadę na kurs filcowania- 3 dniowy!!!!- duże formy odzieżowe, a we wrześniu to na co czekam od bardzo dawna
kurs barwienia tkanin






07 lipca 2012

ogródkowy grill


Chyba  jak każdy, kto przeprowadził się z bloku do domku przechodzimy fazę " wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej".  Po co jechać na wakacje! Przecież można w czasie urlopu zrobić taras, kwiatki posadzić, pomalować coś, przekopać, a basen ogrodowy nagle wydaje się o wiele większą atrakcją niż ten na Krecie;)
Tak więc my przechodzimy właśnie taką fazę:). Tzn. głównie ja, bo mąż pracuje- zdecydowanie za dużo jak na wakacje, ale life is brutal czasami.
Początkowo wpadłam w szał remontowo- dekoracyjny, ale chodząc do pracy szybko poczułam totalne wykończenie i zmęczenie. Po rozmowie z pewną znajomą postanowiłam zwolnić. Zadała mi proste pytanie, na które jest bardzo prosta odpowiedź "Czy wszystko musicie zrobić od razu?". No właśnie nie musimy, to po co się szarpać i męczyć. Więc staram się odpuszczać, zdystansować, że nie jest tak szybko jakbym chciała, bo czasu mało, pracy dużo, portfel szybciej opróżniamy niż napełniamy;), a i czas na odpoczynek musi być.
I nie ukrywam, że głównie skupiam się teraz na ogródku. Ogródku bo jest mały, choć lepiej brzmi- kompaktowy;). W przyszłym roku planujemy zrobić już całościowo, na razie trawy brak, a suche drzewka powykopywane, ale nowe jeszcze nie zasadzone... no ale powolutku.

Jakoś tak wyszło, że w ogrodzie mam styl "śmietnikowy" czyli stare, najlepiej obtłuczone garnki emaliowane, kanki na mleko etc- czym starsze i bardziej zniszczone tym lepsze. Trochę się naszukałam, ale powynajdowałam starocia i są. Nawet stary, żeliwny grill znalazł zastosowanie.








a tutaj nowa pasja  Grażki, z racji tego, że ma dużo więcej wolnego czasu niż ja;)

Transfer

Grażka po klimatach " staroci nigdy za wiele" i po przeprowadzce do mniejszego, bardziej nowoczesnego mieszkania, zakochała się w stylu prowansalskim. Na niektórych zdjęciach z chustami widzieliście w tle stare meble, turkusowe ściany i stare obrazy. teraz u niej jest tak


 na razie 1 zdjęcie, ale  z czasem pokażę więcej, bo wyszło naprawdę fajnie

No ale wracając do transferu na drewnie lub lnie.

Dostałam piękną zawieszkę - będzie wisiała na ganku




a sobie zrobiła chustecznik


na zdjęciu z obrazkami widać też zawieszkę z lnu, który zrobiła

aha - upolowałam piękne lniane worki z 1970r i stary materiał na mundurki harcerskie. Z lnu mam w planach uszyć pokrowce na ganku, a z płótna będą zasłony w dużym pokoju, a na nim moje filcowe kwiaty, połączone z różnymi materiałami- ale zrobienie tego będzie chyba trwało wieczność.

Len piorę po kilka razy - żeby się zeszmacił i wygląda tak ( już po praniu)



 Lny mam w domu różne, ale takiego lnu już nie robią- gruby, po praniu wychodzą rewelacyjne gruzełki i faktura. Po prostu jest śliczny.


No i muszę się pochwalić, bo przybłąkało nam się fajne zwierzątko- to chyba leniwiec i śpi na dworze- mało je, najchętniej pije colę.


12 czerwca 2012

O wszystkim i o niczym


Na wstępie podziękuję za bardzo miłe wpisy dot. torby-pudła na zabawki i przedstawiam cudną chustę. Totalny multikolor. Jest ogromna, fajnie się nosi i obecnie to moja ulubiona. Świetna włóczka NORO, w bardzo rustykalnym stylu. chusta wygląda trochę jak sponiewierana życiem, ale to cały jej urok. Powodem tego wyglądu jest dość sznurkowa włóczka.
Oczywiście autorstwa Grażki, a ja się przyznam że robię pierwsze kroki w drutowaniu, choć  moim skromnym zdaniem ciężko cokolwiek dziergać jak nie ma haczyka;) tylko robię tak ścisło, że mogłabym chodniki wyplatać. Tak więc nie poświęcam temu zbyt wiele uwagi.
Zresztą jakaś nieogarnięta jestem, tyle metrów posprzątać, jeszcze ciągle czegoś szukam i marzy mi się nie filcowanie, nie drutowanie czy szycie, ale po prostu nic nie robienie.






A w weekend kupiłam kwiatki i Szymek zdecydowanie i po męsku uznał, że to on będzie decydował jak mają być posadzone w garnuszkach, bo  ON WIE!

Nie wiem jak to będzie rosło;)... na razie wygląda urokliwie





No i Korek czuje się panem okolicy, nie przepuści nikomu i każdego trzeba sumiennie oszczekać, a głos ma donośny, że hej. i oczywiście czuje się w obowiązku występować na każdym zdjęciu, więc jak coś położę na podłodze ( a teraz robię czystki w szafie i wrzucam na Allegro) to koniecznie trzeba się najlepiej na tym położyć.
Jednak generalnie pies się nie przemęcza i tak właśnie przed chwilą smacznie spał przy łóżku...

... żeby dosłownie po 2 minutach, położyć się tam gdzie ja chcę zrobić zdjęcie dywanu,



o który toczyłam straszny bój z mężem. Bo dywan bardzo cienki i pleciony, a ja się uparłam, że będzie leżał w jadalni i wystarczy ostrożnie chodzić:P, bo się zawija

jednak na szczęście bardzo dobre okazały się takie gumowe podkładki pod dywan- dywan się trzyma, przetrzymał inwazję gości i nikt orła nie wywinął, więc dywan zostaje...bo do dywanu robi się obrus- jak to mój Daniel mówi- ze swetra:)


no i obiecuję sobie, że pozaglądam do Was, co Wy namodziłyście, czy się lenicie  czy pracowite jesteście jak mróweczki:)

16 maja 2012

Pudło na zabawki



Zapomniałam o tym, że jakiś czas temu zrobiłam pudło na zabawki dla sąsiadki, a raczej jej córy.
Pudełko-torba jest duża i pakowna, miała służyć jako zbieracz zabawek, co by się nie walały po podłodze i mieć uchwyty, żeby łatwo było ją przestawić.
Wyszła mi w trochę innym stylu:)